Co zrobić z niewinną krwią?

Co zrobić z niewinną krwią?

Po raz kolejny w mediach, które są może nie doskonałym, ale jednak jakimś odbiciem naszego sposobu myślenia, pojawia się ten sam schemat: giną niewinni ludzie zabici w terrorystycznym zamachu, a ich śmierć ożywia nasze ideologiczne spory. Osobiście bardzo mnie to boli, a może nawet trochę denerwuje, że niewinna krew zamiast łez współczucia wyciska z nas przekonanie o tym, że mamy rację.

Po zamachu, w którym strzały karabinu czy wybuch bomby mieszają się z okrzykiem "Allahu akbar", słychać głosy kpin z "religii pokoju" i wyrazy zadowolenia z muru postawionego na naszych granicach, który ma czynić z Polski oazę bezpieczeństwa pośród sterroryzowanego świata. Gdy zamachowiec strzela do niewinnych muzułmanów w obronie "białej cywilizacji", odzywają się z kolei ci, dla których wszystkie religie to takie samo zło, a jakakolwiek obrona tożsamości narodowej i przywiązanie do tradycji jest zbrodniczym ektremizmem. Zaatakowani ideami oponentów odzianymi w niewinną krew niczym w zbrojny pancerz bronią się przed takim atakiem szukając podobnego oręża. Kilka dni po zamachu terrorystycznym w Christchurch w mediach społecznościowych coraz więcej osób zaczyna pisać i udostępniać informacje o mordowanych w Nigerii chrześcijanach. Mam wątpliwości, czy to z miłości do nich i ze współczucia wobec niewinnie prześladowanych, czy raczej żeby licytować się, po której stronie leje się więcej niewinnej krwi.

Niewinna krew ma potężną siłę. Jako chrześcijanin wierzę, że Krew Niewinnego zbawia świat. Jest jednak jeden warunek: nikt nie może jej sobie przywłaszczyć. Niewinna krew należy do niewinnego, wsiąka w ziemię, zbierać ją do naczyń mogą tylko aniołowie Boży. Jeśli ktokowiek weźmie ją we własne ręce, żeby dała mu prawo działać tak, jak on uważa za słuszne, za moment poleje się kolejna niewinna krew. Czy zamachowiec z Christchurch nie namaścił swoich zbrodniczych dłoni niewinną krwią ofiar muzułmańskich ekstremistów? Czy mordujący niewinnych chrześcijan muzułmanie nie namaścili swoich zbrodniczych dłoni niewinną krwią ofiar z Christchurch?

Mam gorącą prośbę do wszystkich, którzy to czytają: pozwólcie niewinnej krwi wołać o pomstę do nieba i nie zagłuszajcie jej krzyku swoimi racjami. Nie ma żadnego znaczenia, czy jest to krew twoich czy obcych, muzułmanów czy chrześcijan, Europejczyków czy Afrykańczyków, czy przelana została w imię religii czy ateizmu, czy było jej dużo czy mało - każda niewinnie przelana przez człowieka krew ludzka oskarża nas wszystkich, cały rodzaj ludzki przed naszym Stwórcą. Tylko wam się wydaje, że skoro jest muzułmańska, to jako muzułmanie macie do niej prawo, a skoro chrześcijańska, to jest nasza. Niewinnie przelana krew nie należy już do nas, a jej samotność oskarża nas wszystkich, oskarża sposób, w jaki budujemy nasz świat we wszystkich jego aspektach - od ekonomicznego po religijny czy ideologiczny.

Co zrobić z niewinną krwią? Niech woła do nieba o pomstę, o odpłatę, o jakąś odpowiedź z góry. Niebo odpowie. A ty, przyjacielu, słuchaj jego odpowiedzi w swoim sercu. Zapewniam Cię, że to będzie tylko moment nieznośnej, bolesnej ciszy. Niech więc najpierw jej bezradny krzyk ku niebiosom wyciśnie Ci łzy, bo to będzie znak, że jesteś gotowy usłyszeć coś nowego, coś co mówi niebo, a nie ten sam powtarzany od wieków ludzki bełkot, z którego wyrasta świat ludzi przelewających niewinną krew.

Dopiero potem mów, działaj i walcz o lepszy świat. Póki jednak nie stać Cię na niemy płacz nad niewinną krwią, nic nie mów. Cokolwiek powiesz, to nic nie zmieni i niewinna krew będzie płynąć dalej.