Mini-projekty w parafii św. Franciszka w Aleppo

Mini-projekty w parafii św. Franciszka w Aleppo

Ojcec Ibrahim Sabbagh podczas pobytu w Łodzi opowiadał o tym, jak na skutek wojny w Syrii odkrył zupełnie nowe oblicze Kościoła: Matki troszczącej się o potrzeby swoich dzieci. Rzeczywiście Kościół przede wszystkim kojarzy nam się z nauczycielem, który poucza i wskazuje drogę, ale w sytuacji, gdy ludzie potrzebują zupełnie podstawowych rzeczy, wspólnota kościelna staje się przede wszystkim matką zaradzającą palącym potrzebom swoich dzieci na miarę wszystkich swoich możliwości.

Parafia św. Franciszka dzięki wsparciu Kościoła spoza Syrii karmi parafian, ubiera, daje schronienie, bo na skutek wojny ludzie znaleźli się w ekstremalnej potrzebie. W miarę jednak jak podstawowe potrzeby są zaspokojone, pojawiają się nowe: organizacja czasu wakacyjnego dla dzieci oraz zajęć edukacyjnych, odbudowa i naprawa domów, pomoc w zakupie mebli... Do biura parafialnego codziennie przychodzi kilka lub nawet kilkanaście rodzin, żeby opowiedzieć proboszczowi o swojej nędzy i prosić o pomoc.

Ksiądz Przemysław Szewczyk, prezes Stowarzyszenia "Dom Wschodni" towarzyszył ojcu Ibrahimowi podczas jego krótkiej wizycie w Polsce w czerwcu b.r., a potem w lipcu pojechał odwiedzić go w Aleppo (przeczytajcie jego reportaż z pobytu w Aleppo). Owocem tych spotkań i rozeznania sytuacji Kościoła w Aleppo jest prowadzony obecnie przez nas projekt "Daj pracę!", gdyż uznaliśmy wspólnie, że jeden ze sposobów niesienia przez parafię pomocy mieszkańcom zrujnowanego miasta jest szczególnie ważny: wsparcie inicjatyw zmierzających do obdudowy rynku pracy.

- Wszyscy, a zwłaszcza ludzie młodzi, którzy mają zdolności i zawodowe umiejętności strasznie cierpią z powodu braku środków na realizację prostych planów: otwarcie warsztatu, zakładu usługowego, małego sklepu - opowiada Nadia, która pracuje w biurze parafialnym, i dodaje: Wielu przed wojną pracowało, ale utracili źródło utrzymania na skutek zniszczeń wojennych. Inni podczas wojny dorośli, gotowi są do pracy, ale nie pracy w mieście nie ma...

Brygida, Polka z franciszkańskiego zgromadzenia Misjonarek Maryi, dodaje:

- Ci ludzie chcą pracować! Na biurku ojca Ibrahima czeka 340 podań o dofinansowanie małych projektów, których budżety wahają się od 1,500 do 2,500 dolarów. Z bólem serca patrzymy na nie, bo wiemy, że ich realizacja bardzo zmieniłaby sytuację tych ludzi, ale nie mamy środków, żeby udzielić pomocy...

Jakie to są projekty?

Warsztat meblowy i sklep, który Fouad prowadził w dzielnicy przemysłowej Sheikh Khader, został okradziony z całego wyposażenia i towaru, który w nim był. Potrzebuje kupić nowy kompresor, maszynę do cięcia drewna, stół metalowy, klucze i inne narzędzia, żeby wrócić do pracy i zacząć na nowo zarabiać. Potrzebuje na to 1400 $.

100 $ więcej potrzebuje Artin, który chce ponownie otworzyć prowadzony przez siebie w innej dzielnicy przemysłowej, Ramousa, zakład napraw pomp i systemów klimatyzacyjnych. Jemu także wojna zabrała wszystko i skazała na bezczynność. Czeka na możliwość powrotu do pracy.

Fadi stracił kawiarnię. Żeby wrócić do pracy przy produkcji i sprzedaży napojów musi kupić proste umeblowanie, maszyny do kawy, lodówkę, zamrażarkę, generator prądu, blender. Koszt inwestycji: 2400 $.

Jedyną szansą dla nich i dla pozostały 300 osób na uzyskanie środków jest parafia.

Bardzo gorąco prosimy wszystkich, którzy czytają o naszym projekcie: wesprzyjcie mieszkańców Aleppo nawet niedużymi pieniędzmi. Wspólnymi siłami możemy wzmocnić chrześcijańskie rodziny, które na skutek wojny utraciły możliwość pracy i zarobkowania i grozi im popadnięcie w nędzę na dobre. A jeśli ktoś nie może przekazać nawet niedużej kwoty, wielką pomocą będzie przekazanie dalej informacji o akcji "Daj pracę!". Wyślijcie link do tego tekstu rodzinie i przyjaciołom, powiedzcie szefowi w pracy, opublikujcie ten tekst na swoich profilach na Facebooku czy Twitterze.

Wielkie dzięki za Wasze zaangażowanie!

TUTAJ ZNAJDZIECIE INFORMACJE O PROJEKCIE "DAJ PRACĘ!" I SPOSOBIE PRZEKAZANIA ŚRODKÓW