Uwierzyć w prawdziwego Mikołaja

Uwierzyć w prawdziwego Mikołaja

Gdy prawdziwe historie przemieniają się w mity, raz szlachetnieją i zyskują na sile, a raz rozmieniają się na drobne. Ponoć nasz rodzimy Janosik ze zwykłego bandyty wyrósł na szlachetnego zbója, ale nie wiem, bo nie badałem sprawy. Wiem natomiast, że Mikołaj z niedźwiedzia dobroczynności stał się pluszowym misiem od prezentów.

Starożytne przekazy o dokonaniach Mikołaja z Nitry pozwalają się domyślać, że jego dobroczynność daleko wykraczała poza obsypywanie wnuków czekoladkami. Przede wszystkim był teologiem, który w obronie współistotności Syna i Ojca potrafił działać zdecydowanie. Są spory teologiczne, w których można sobie pozwolić na cierpliwe słuchanie herezji i tolerowanie jej w nadziei, aż sama się opamięta. Jednak jeśli ktoś próbuje oddzielić Syna od Ojca, burzy wszystko. Nie tylko wieczne Słowo odrywa od jedności z Bogiem, ale w konsekwencji uderza w synostwo Boże obrazu i podobieństwa, czyli każdego człowieka. A na to Mikołaj nie mógł się zgodzić, ani takiej herezji nie mógł cierpliwie słuchać: każdy człowiek ma być miłowany jak sam Bóg.

Dziś znajomy ksiądz wrzucił na Facebook obrazek Mikołaja w stroju biskupim walczącego na pięści z jakimś innym biskupem, domyślam się, że arianinem... Bo w tej sprawie biskup był jednoznaczny i nie bawił się w subtelności: Bóg autentycznie, rzeczywiście i prawdziwie zjednoczył się z każdym człowiekiem. "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych..." nie jest parabolą, ale rzeczywistością. Słowo, które ludzką naturę uczyniło swoją, jest współistotne Ojcu i kropka. W ten sposób Bóg naprawdę jest zjednoczony z każdym człowiekiem i nie ma żadnego "ale".

Mikołaj nie był teologiem akademickim, nie znamy nawet jednego traktatu o współistotności Syna i Ojca, który wyszedł spod jego pióra. Ale to, co o nim opowiadają, jest znakiem, że teologią żył bardzo konkretnie. Wskrzesił trzech młodzieńców, których właściciel gospody zarąbał (dosłownie!), bo poswawolili w karczmie i nie zapłacili. Kobietom z ubogich rodzin podrzucał posag, żeby bogaty rzeźnik czy kowal nie poczuł się panem i władcą swojej żony, którą łaskawie przyjął pod swój dach. Prawda, że tego rodzaju dobroczynność jest dość awangardowa i rewolucyjna? Nie dziwię się, że takie rzeczy czynił w tejmnicy przed wszystkimi. Nie jeden "porządny obywatel" chętnie by wytłumaczył biskupowi, że tak się nie robi, i nie wiem, czy po takim tłumaczeniu biskup mógłby usiąść na swojej katedrze...

Teologię biskup Mikołaj miał wypisaną na twarzy. Do dzisiaj nie znajdziecie bardziej dobrego oblicza i łagodniejszego spojrzenia na ikonach niż mikołajowe. Kościół zapamiętał go właśnie tak: zdecydowany teolog i wywrotowy dobroczyńca o dziecięco niewinnym obliczu. Szkoda, że w jego legendzie zostały tylko rumiane policzki i serdecznie uśmiechnięta twarz z brodą lekką jak wiosenne chmurki. Ta dziecięca dobroć jest ważna, ale dobrze jest pamiętać, że idzie ona w parze z radykalną walką o tych, którzy dopiero w świetle wiary w Boga stającego się człowiekiem, są traktowani jak ludzie. Takiej dobroczynności jest patronem.

Dzisiaj otrzymałem znak od świętego Mikołaja: zrobił mi prezent, którego się nie spodziewałem. Pracownicy katedry Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki Uniwersytetu Łódzkiego kupili wspólnymi siłami 1 km do Aleppo. Gest zaiste mikołajowy. Często muszę tłumaczyć, że tak jak ubogie panny zasługują na małżeńskie prawa równe ich bogatym sąsiadkom, jak biedni młodzieńcy mają prawo popić w weekend jak ich bogaci koledzy ze studiów, tak dzieciaki w Aleppo mają takie samo prawo do boiska i basenu jak ich rówieśnicy z Łodzi czy Warszawy. A tu proszę, projekt "Płyniemy do Aleppo" spotkał się z pełnym zrozumieniem akademickiego świata. Dla mnie do piękne zwycięstwo prawdziwego świętego Mikołaja!

Zapraszam zatem także innych, którzy wierzą w prawdziwego Mikołaja: zróbcie dzieciakom i młodym w Aleppo prezent na mikołajki. I to taki naprawdę mikołajowy: niech zobaczą, że są tak samo boscy i tak samo wielcy w naszych oczach, jak nasze dzieci i młodzież, którym budujemy orliki i baseny...

ks. Przemysław M. Szewczyk 

Wesprzyj projekt Płyniemy do Aleppo: wykup dystans!

Podoba Ci się to, co robimy? Zapraszamy do współpracy!