W poszukiwaniu głosu dla Jezydów

W poszukiwaniu głosu dla Jezydów

Tekst: Emmaly Read

Tłumaczenie: Ola Karmowska

Ten artykuł ukazał się po raz pierwszy w magazynie Nations&States: Millennial Perspectives on World Affairs.

Artykuł został napisany jakiś czas temu, pewne fakty uległy zmianie (np. wyzwolenie Rakki już nastąpiło). Sytuacja w regionie Irackiego Kurdystanu po referendum jednak pogarsza się. Już niebawem, w następnym artykule Emmaly Read przedstawi aktualną sytuację na miejscu. 

W ciągu dwóch ostatnich miesięcy uczyłam języka angielskiego dla osób wewnętrznie przesiedlonych w obozie uchodźczym w Irackim Kurdystanie, a moimi uczniami byli Jezydzi, mniejszość kurdyjska. Moja praca skupiała się na udzielaniu lekcji języka oraz tworzeniu przyjaznego i bezpiecznego środowiska pośród społeczności. Jest tutaj 50-ciu zarejestrowanych nauczycieli, większość z nich nie jest opłacona, a odpowiedzialni są za 4 tysiące uczniów.

W Iraku żyje około 650 tysięcy Jezydów. Większość z nich żyje obecnie w obozach oraz roboczych schronieniach w prowincji Sindżar, w północno-zachodnim Iraku lub w Irackim Kurdystanie, który graniczy z Turcją, Syrią i Iranem. Board of Relief and Humanitarian Affairs (BRHA) udokumentowało 23 obozy jezydzkie dla wewnętrznie przesiedlonych osób (IDPs) oraz 4 obozy uchodźcze dla Syryjczyków w okręgu Duhok – jednym z największych okręgów w obszarze Irackiego Kurdystanu. Szacunki z kwietnia 2017 roku sugerują, że ponad 3 miliony uchodźców żyje w krytycznych warunkach na terenie całego państwa.  

Masowe przesiedlanie ludności jest przede wszystkim powiązane z wysokim bezrobociem, niskimi warunkami życia oraz minimalnym, o ile w ogóle, dostępem do edukacji. W okręgu Duhok w styczniu 2016 roku w przybliżeniu 34 procent ludności nie miało przynajmniej jednego członka rodziny, który zarabiałby na jej utrzymanie. W Bajid Kandala, innym obozie dla wewnętrznie przesiedlonej, jezydzkiej ludności, jedynie 1- procent z obecnych 12.000 mieszkańców jest zatrudniony, jak wskazują raporty różnych NGO pracujących w terenie.

Dostęp do edukacji jest możliwy, ale ograniczony. Ja jestem jednym z trzech nauczycieli w „moim” obozie. Pokoje do nauki mają do dyspozycji plastikowe krzesła i dostępne są dwa miejsca z połowicznie działającą klimatyzacją. Nie ma dostępu do internetu. Letnie upały zwykle przekraczają 115 stopni Fahrenheita, co przegrzewa jedyny dostępny generator. Te czynniki sprawiają, że warunki do nauki są ekstremalnie trudne, biorąc pod uwagę zwłaszcza pogodę. Jednak, to nie zniechęciło setki uczniów do każdodniowej marszruty podczas nieznośnych upałów, by móc nauczyć się języka angielskiego, matematyki, języka arabskiego oraz kurdyjskiego od wolontariuszy.

Coraz więcej Jezydów rodzi się w obozach uchodźczych, a to na skutek trwającej wciąż eksterminacji populacji jezydzkiej. Niewielu z nich będzie miało dostęp do edukacji oraz możliwości rozwoju kariery. Jeśli rozproszona społeczność nie będzie miała dostępu do potrzebnej i możliwej do podtrzymania pomocy, która jest niezbędna, całe pokolenie będzie poddane zahamowaniu rozwoju oraz będzie przygnębiająco nieprzygotowane do życia w regionie.

By móc pomóc rozwiązać ten problem, Jezydzi potrzebują jednego, wspólnego głosu, którego społeczność międzynarodowa w końcu wysłucha. To wymaga jednak przestrzeni oraz względnego bezpieczeństwa wypowiedzi na ich własny temat. Z jednej strony, Jezydzi zyskali na włączeniu się do autonomii kurdyjskiej jako jedna z większych mniejszości etnicznych. Jednak, bycie mniejszością w kraju pogrążonym w wojnie indykuje mniejszą ochronę ze strony innych, a więc muszą w lwiej części polegać wyłącznie na sobie. To dotyczy zarówno sytuacji w regionie Kurdystanu oraz Iraku i zostało zademonstrowane poprzez cele wojenne Peszmergów oraz z drugiej strony armii USA oraz armię Iraku.

Departament stanu USA, organizacje pozarządowe, United Nations, pośród innych podmiotów, monitorowali obszar praw człowieka oraz nadużycia wobec Jezydów oraz określili, że większość z nich jest obecnie więzionych w Rakkce (Syria), jako ostatniej enklawie tzw. Państwa Islamskiego (ISIS). Ponieważ większość Jezydów jest w Rakkce, a ona jeszcze nie jest wyzwolona, jasnym jest, iż uwolnienie Jezydów nie jest pierwszym celem, Raczej, jest to jedynie terytorialne wyzwolenie i unicestwienie tzw. Państwa Islamskiego na tym terenie. To samo stało się z Mosulem podczas jego   wyzwolenia latem roku 2017.

Na szczęście, jest możliwe, że unicestwienie ISIS w Rakce poskutkuje uwolnieniem Jazydów z tamtych obszarów. Jednak, w przypadku wyzwolenia Mosulu, jedynie około 20 Jezydów powróciło. Niestety, ich polityczna przyszłość nadal będzie niestabilna wskutek bycia mniejszością, a status ten chroni ich jedynie politycznie, dopóki reszta świata nie uzna innego kryzysu za bardziej pilny.

Koalicja USA, armia iracka oraz Peszmergowie zaczynają nieco klepać się po plecach, podczas gdy więcej niż 500,000 Jezydów spogląda spod ich namiotów UNHCR. Odkąd Sindżar został wyzwolony od bojowników tzw. Państwa Islamskiego w roku 2015, Jezydzi pakowali się w pośpiechu i powracali, postrzegając niebezpieczny, pozbawiony niemal rezerw czegokolwiek, pogrążony w wojnie obszar za bardziej im odpowiadający, niż obozy UNHCR.

Jezydzi będą cały czas marginalizowani w Iraku, tak samo jak w Kurdystanie, jeśli inne społeczności niejezydzkie będą postrzegać ich jako obywateli drugiej kategorii. Najbardziej stabilna i wydajna relacja powstanie wówczas, gdy zostanie zauważone również że Arabowie jak i niejezydzccy Kurdowie podobnie zostali przesiedlani wskutek tego konfliktu. Inne społeczności powinny zaakceptować oraz respektować prawa człowieka oraz prawa Jezydów do ich głosu w polityce jak i do ludzkiej godności.

Emmaly Read pracuje obecnie w szwedzkim NGO Joint Help for Kurdistan w obozie dla ludzi wewnętrznie przesiedlonych w irackim Kurdystanie, gdzie uczy języka angielskiego oraz strategii pojednania. Uzyskała stopień licencjata w dziedzinie stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara w 2017 r., skupiła się na badaniach nad uchodźcami, osobami wewnętrznie przesiedlonymi oraz konfliktem cywilnym. Jest praktykantką w Stowarzyszeniu Studiów Dyplomatycznych i Szkolenia w Instytucie Spraw Zagranicznych Stanów Zjednoczonych.