•  0
    Opinie

    Czy wy macie jeszcze jakieś granice?

      Przemyslaw Marek Szewczyk        0        Zgłoś treść

    Nie będę zamieszczał linków ani podawał namiarów, proszę jednak uwierzyć mi na słowo: jedna z australijskich stacji telewizyjnych wyprodukowała reality-show, w którym "bohaterowie" dołączają do uchodźców usiłujących przedostać się do Australii.

    Bardzo szanuję pracę reporterów, którzy przyglądają się sytuacji migrantów i uchodźców przemierzających pustynię i morze, żeby dotrzeć do Europy lub innego "raju". Wdzięczny jestem ludziom, którzy słuchają historii stojących za decyzją mieszkańców Afryki lub Bliskiego Wschodu, żeby opuścić dom i ruszyć w nieznane. Potrzebujemy poznać tych ludzi i wiedzieć więcej o zjawisku migracji, które wywołało taki kryzys w Europie.

    Ale reality-show? W jakim celu? Jestem głęboko przekonany... nie, jestem pewien, że cel jest jeden: zarobić pieniądze. I krew się we mnie gotuje. Stacja telewizyjna, która decyduje się na produkcję reality-show z uchodźcami w tle, dołącza do niechlubnego grona przestępców, którzy zarabiają na ludzkim cierpieniu i śmierci. Przemytnicy dyktujący rujnujące całe rodziny ceny za podrzucenie człowieka w pobliże jakiejś greckiej wyspy w przeładowanym pontonie też pewnie jak właściciel stacji telewizyjnej i uczestnik rzeczonego reality-show dorabia do tego piękną ideologię, że to dla ludzi, żeby im pomóc...

    Jako chrześcijanin noszę w sercu słowa Jezusa: "Błogosławieni jesteście ubodzy, bo do was należy Królestwo niebieskie! Błogosławieni jesteście, którzy teraz płaczecie, bo będziecie pocieszeni!". Jakże obrzydliwie brzmią wobec tej postawy słowa, które doprowadziły do decyzji o produkcji takiego materiału filmowego: "Błogosławieni jesteśmy, dzięki wam, ubodzy, którzy płaczecie, bo zrobimy dzięki wam niezłe pieniądze". 

    Od kiedy zaangażowałem się w Stowarzyszenie "Dom Wschodni" często współpracuję z ludźmi mediów. Uczę się akceptować ich punkt widzenia i rozumiem, że nie są organizacją non-profit, ale przedsięwzięciem biznesowym, które ma zarabiać pieniądze. W mediach jednak jak wszędzie można pieniądze zarobić godziwie lub niegodziwie. Zarabianie na uchodźcach, na ludziach na granicy życia i śmierci, poprzez produkcję reality-show przekracza moje wyobrażenie o niegodziwości, do której zdoli są właściciele stacji telewizyjnych...

    Udawać uchodźcę na mocy lukratywnego kontraktu ze stacją telewizyjną wśród autentycznych uchodźców realnie narażonych na przemoc, gwałt i śmierć? Nagrywać jak zakontraktowany "bohater" płacze przez kilka dni, zanim za sutą gażę kupi sobie w swoim bezpiecznym kraju nowe auto? Przerywać sceny kręcone wśród uchodźców reklamą perfum? Czy wy naprawdę nie macie już żadnych granic?

    Zdaję sobie sprawę, że moje pisanie nic nie zmieni... Pewnie jakaś stacja w innym kraju zaraz wykupi licencję na program do Australijczyków i zrobi to samo... Bo pomysł jest świetny, przyniesie niezłe zyski!

    Zmienić coś może tylko widz. Dlatego proszę, pamiętajcie, że nie wszyscy ludzie na ekranie telewizora to aktorzy. Czasem producent wykorzysta prawdziwe ludzkie nieszczęście, żeby zaproponować nam emocje i silne przeżycia. Nie kupujcie tego od niego. Idźcie raczej po te emocje i przeżycia do samych nieszczęśników: sami idźcie pogadać, pocieszyć, towarzyszyć.

    "Raducje się z tym, którzy się radują. Płaczciez tymi, którzy płaczą" - mądrze radzi Ewangelia. Nie płaczcie z aktorami reality-show, którzy stali się uchodźcami ze względu na produkcję telewizyjną, ale z tymi, którzy płaczą naprawdę, bo życie obeszło się z nimi brutalnie.  

     


  •  


Napisz komentarz

Please Login to insert comment.

 

Rozmowy na Facebook'u