•  1
    Opinie

    Gdy o zbrodni mówią media

      Ola Karmowska        0        Zgłoś treść

    Tak się złożyło, że mieszkam obecnie we Włoszech. Spotykam ich codziennie, ludzi z północnej Afryki. Kilka razy było mi głupio, kiedy szukałam w głowie podczas dyskusji konkretnego słowa po włosku i za nic nie mogłam sobie go przypomnieć, a oni je znali. Często mówią lepiej po włosku ode mnie. Imigranci z Afryki. W Italii mieszkają od dwudziestu, piętnastu, dwóch lat. Pracują, mają dzieci, posyłają je do włoskich szkół. Są też tacy, którzy dopiero przybyli: to im pomagamy się odnaleźć, rozwinąć.

    Spotykam też takich: dziewczyny wieczorami stojące przy drogach, prostytutki, 16-latki, które przeliczyły się, zamiast szczęśliwego życia wpadły tutaj w ręce mafiosów, alfonsów, ludzi, którzy na nich nieźle zarabiają. Ofiary handlu ludźmi. Ich marzenia o lepszym życiu spełzły na niczym.

    Widzę, co dzieje się polskich mediach po okropnym gwałcie, którego ofiarą padła Polka, a zdarzenie miało miejsce w Rimini. Czytam włoskie gazety, rzadko która na początku wspomina o pochodzeniu gwałcicieli. Nawet Salvini, lider Ligi Północnej, cytowany w róznych gazetach, nie używa ani razu słowa migrant (dziwne, nie skorzystał z okazji?). Oczywiście, kilka godzin później pojawia się artykuł w Ilprimatonazionale.it (bardzo prawicowy portal) który wyraźnie już mówi o pochodzeniu sprawców z północnej Afryki. Czytam tytuły polskich gazet i portali zawierające podobne frazy: Bestie z północnej Afryki zgwałciły Polkę w Rimini, imigranci zgwałcili. Co jest okropnego w tych zdaniach? Oczywiście, gwałt. Lecz, nie tylko.  Dlaczego?

    Tego typu tytuły to prawda (gdy zweryfikowana), ale w tym przypadku również sprytne manipulowanie opinią publiczną, które mnie obrzydza. Nikt nie odwróci już sytuacji, która miała miejsce. Nikt, ale to nikt, nie usunie okropnych chwil z głowy niewinnej dziewczyny, która została niewyobrażalnie zaatakowana, w sposób bestialski porzucona. Niestety, oprócz niej, niedługo po zajściu poszkodowany został również turysta z Peru, podobnie porzucony wzdłuż drogi. Ludzie, którzy dopuścili się tego czynu, powinni być natychmiastowo ukarani i możemy przeczytać w prasie, że odpowiednie środki zostały wszczęte, o czym mówi nawet minister Ziobro. Niestety polskie media w przeważającej większości skupiają się na pochodzeniu sprawców, dodając (zupełnie nielogiczny patrząc na statystyki) argument do toczonego sporu ideologicznego. Mam wrażenie, że odczuwają nawet pewną satysfakcję z takiego a nie innego „układu etnicznego” w mającej miejsce zbrodni. Sam fakt bestialskiego przestępstwa jest mniej ważny. 

    Nie piszę tych słów, żeby udawać, że nic się nie stało, lekceważyć fakt bestialskiego czynu pobicia i gwałtu. Wręcz przeciwnie, bardzo mi zależy na sprawiedliwości, a żeby ona się dokonała, musi być wolna od ideologii nacjonalistyczno-plemiennej, bo obudzimy się w świecie mentalności Kalego: nam i naszym wolno więcej, bo jesteśmy u siebie. Zbrodnia ma być zbrodnią bez względu na to, kto ją popełnia. Oburzenie i domaganie się sprawiedliwości ma płynąć z faktu dokonanej niesprawiedliwości, a nie narodowości czy pochodzenia etnicznego sprawców.

    Przeraża mnie wykorzystywanie w mediach tej zbrodni do zaostrzania walki ideologicznej. Media i portale internetowe, które zadbały o to, żeby do wszystkich naszych rodaków dotarła wieść o przestępstwie popełnionym przez imigrantów z Afryki Północnej, nie zamieściły wcześniej informacji o ludziach z tych samych krajów pomagających Włochom w likwidowaniu skutków trzęsień ziemi i innych pracach socjalnych, które wykonują, często zupełnie nieproszeni, jako wolontariusze. Polowanie na zbrodnie ludzi z Afryki i przymykanie oczu na dobro, które czynią, odbieram jako świadomą politykę budowania w odbiorcach takiego ich obrazu, żeby toczyć swoją wojnę ideologiczną. Sprawiedliwość schodzi na plan dalszy.

    Zatrważające są również komentarze innych Polaków mieszkających we Włoszech: czytając polskie fora i wypowiedzi tych Polaków, którzy czują się już w Italii dobrze, napotykam na pełne nienawiści komentarze: „skopać ich, niech wracają czarnuchy do swojego kraju”. Miałam wrażenie, że większość z osób komentujących nie potrafi czytać po włosku, czego dowodziły niektóre odpowiedzi po postami, kompletnie niezwiązane z zajściem zdania.

    Tylko wczoraj czytałam o kilku innych napaściach i pobiciach Włochów przez Włochach na jakieś zabawie, o kobiecie zabitej prawdopodobnie przez jej polskiego chłopaka i schowanej do wersalki w łódzkiem, dalej: o Polce, o imieniu Edyta, która została skazana we Włoszech za bardzo wysokie „stanowisko” w mafii sycylijskiej, która wraz z mężem i innymi mężczyznami dopuszczała się okropnych czynów. Brzmi równie haniebnie? A może dla niektórych mniej, ponieważ byli to Polacy, nie ludzie o innym kolorze skóry? Mimo tej wiadomości o Edycie nikt mnie nie nazywa tutaj kobietą z mafii tylko dlatego, że żoną jakiegoś capo była osobą pochodzenia polskiego.

    Skłamałabym, mówiąc, że wszyscy Włosi kochają imigrantów. Czyli mnie również nie kochają. Jestem Polką, ale imigrantką, prawda? Niektóre prowincje są związane z partią Lega Nord, która jest przeciwna imigrantom. Nie, nie wszyscy Włosi kochają cudzoziemców. Niektórzy ludzie zmęczeni są widokiem imigrantów na stacjach kolejowych, nieprzychylnie patrzą na nich obsługujących ich w restauracjach, nawet gdy mówią po włosku. W kościele podczas niedzielnej mszy siedzi pan kibicujący Lega Nord, a obok niego Erytrejczyk. Dwukrotnie spoglądając na siebie, w końcu, po prośbie kapłana, podają sobie ręce i ostatecznie dukają: Pace.

    Niewątpliwie Włosi mają problem z napływem imigrantów, który starają się rozwiązać, niestety nikt z innych krajów nie stara się im w tym pomóc. Mało tego, kraj ma swoje wewnętrzne problemy, działalność mafii na południu kraju wcale im nie pomaga. Rozmowa o problemach związanych z nasiloną migracją jest potrzebna, ale taka, która przyniesie dobre rozwiązania. Do wybrzeży Italii przybyło tylko w tym roku więcej poszukujących azylu niż w całym poprzednim. Wykorzystanie zbrodni z Rimini do budowania przekonania o nadejściu zastępów agresorów jest nie tylko szerzeniem zwykłego kłamstwa, ale dolewaniem oliwy do i tak już napiętej sytuacji.

    Czasami opadają mi ręce. Niestety, boję się, że nie dożyję czasu, gdy skończymy wreszcie to zbiorowe postrzeganie odpowiedzialności w takich sytuacjach i ocenianie ludzi przez pryzmat koloru skóry. Dziennikarze i osoby związane z mediami powinny znać moc słów, których używają. Obawiam się, że polityka informacyjna, którą prowadzą, wynika właśnie z tej wiedzy i prowadzona jest w konkretnym celu i dla osiągnięcia konkretnych efektów w społeczeństwie.

    Ten, kto sieje strach, będzie zbierać prawdziwe demony.


     


  •  


Napisz komentarz

Please Login to insert comment.

 

Rozmowy na Facebook'u