•  0
    Opinie

    Czy myślenie boli?

      Anna Wilczyńska        0        Zgłoś treść

    Podczas przerwy uczennice podeszły do stojącej na korytarzu Polonistki i powiedziały z wyrzutem: Nauczyliście nas myśleć i co teraz z tego mamy? Teraz musimy cierpieć przez to, że potrafimy myśleć. Ty też jesteś jedną z tych osób, które cierpią na wirusowy ból myślenia? Przeczytaj ten tekst i dowiedz się jak sobie pomóc.

    To było tak. Na zaproszenie pewnej Polonistki odwiedziłam jedno z najlepszych liceów w Polsce. Spotkałam się z uczniami starszych klas, żeby chwilę pogadać o islamie i Syrii. Zaczęło się jak zwykle niewinnie – usiadłam na środku sali i powiedziałam kim jestem.

    Prawdopodobnie nie zrobiłam dobrego pierwszego wrażenia. Nie spodziewałam się, że spotkam się z klasą już dzisiaj, sprawa wyniknęła dość spontanicznie. Nawet wystrojona wyglądam najwyżej na licealistkę, a w dodatku tego dnia miałam na sobie jeansy i bluzę z kapturem. Nieprzygotowanie czuć było od wejścia.

    Nie wiem, kiedy zleciało to 45 minut. Serię pytań i komentarzy zakończyło koronne: kiedy możesz do nas przyjechać na dłużej? Umówiliśmy się na dłuższe warsztaty o islamie i o tym, jak korzystać z dostępnych źródeł informacji, żeby nie zwariować.

    Po spotkaniu wróciłyśmy z Polonistką do pokoju dopić kawę. Jeszcze trochę rozmawiałyśmy o tym, co człowiekowi w wieku licealnym w duszy gra, o tym jak poprawić czytelnictwo w Polsce i o nadciągającym widmie kolejnej zmiany programowej. Właśnie wtedy usłyszałam od niej tę historię.

    Czy to były dziewczyny z drugiej klasy czy z maturalnej – nie pamiętam. Wiem, że podczas przerwy uczennice podeszły do stojącej na korytarzu Polonistki i powiedziały z wyrzutem: Nauczyliście nas myśleć i co teraz z tego mamy? Teraz musimy cierpieć przez to, że potrafimy myśleć.

    Mówi się, że myślenie nie boli. Nieprawda. Myślenie boli, a w dodatku działa jak wirus i silnie uzależnia. Tylko niestety nie mówimy w szkołach i w miejscach, gdzie myślenia się uczy, o jego szkodliwych skutkach ubocznych. Nie mówimy o tym, że zaczynając myśleć podpisujemy cyrograf, wchodzimy na ślepo w transakcję wiązaną.

    Kiedy zaczynasz myśleć twoja odporność słabnie, robisz się wrażliwszy, poddajesz się bakcylowi myślenia i stajesz się coraz bardziej podatny na ból myśleniowy. Rzeczywistość przestaje być prosta. Już nie jesteś w stanie przejść obojętnie wobec głupoty, krzywdy czy nieuczciwego zysku. Nie możesz od-zobaczyć tego, co raz zobaczyłeś. Odtąd zaczynasz czuć się odpowiedzialny za innych.

    Boli mnie myślenie o Syrii. Boli mnie myślenie o Aleppo. Czuję się odpowiedzialna za to, co się tam dzieje, bo niestety sama też zostałam kiedyś zarażona wirusem myślenia, a w dodatku byłam w Syrii i poznałam ludzi, którzy tam żyją. Czy na tę chorobę jest lekarstwo?

    Niestety w stadium zaawansowanym wirus myślenia jest chorobą nieuleczalną. Czasem można przytłumić jej skutki jakimś otępiaczem, ale raz zakażonego człowieka nie da się do końca wyleczyć. Już na zawsze zostaje nosicielem, a czasem także przenosi zarazę na innych. Historia zna przypadki ofiar śmiertelnych wirusowego myślenia.

    Jest jednak coś, co chwilowo pomaga. Lekarstwo, które co prawda nie gwarantuje żadnej stałej poprawy, ale czasami łagodzi skutki choroby. Tym lekarstwem jest działanie.

    Jeśli boli cię myślenie o Syrii, masz dość brutalnych zdjęć, tweetów, filmów wrzucanych na Fejsa, to zrób coś. Działanie nie sprawi, że pozbędziesz się poczucia odpowiedzialności, ale pozwoli dostrzec, że nie jesteś ze swoją chorobą sam. Zobaczysz, że cierpiących na myślenie jest więcej. A w grupie zakażonych możemy już zrobić bardzo konkretne rzeczy.

    Zaaplikuj sobie tymczasowy środek na ból myślenia wspierając organizacje, które w sposób mądry i świadomy pomagają ofiarom wojny w Syrii. Spraw, aby liczba zarażonych wirusem myślenia wzrosła poprzez udostępnianie wiarygodnych informacji na temat sytuacji w krajach ogarniętych konfliktami. Dziel się dobrą wiedzą o tym, jak i komu można pomóc.

    I wreszcie nie pozwól tym, którzy mają obowiązek myśleć i mądrze rządzić zapomnieć o tym, jaka spoczywa na nich odpowiedzialność. Wyślij maila, tweeta, wiadomość na Fejsie czy list do prezydenta. Przypomnij mu, że także jest odpowiedzialny za życie innych i ma obowiązek je chronić. Niech jego też zaboli myślenie.

    Cierpiący na ból myślenia wszystkich krajów – łączcie się!

    Tekst pochodzi z bloga Islamista.

     


  •  


Napisz komentarz

Please Login to insert comment.

 

Rozmowy na Facebook'u